wtorek, 9 sierpnia 2016

Pozostałości po dawnym życiu, czyli zwis skóry.

Często słyszymy, że po kuracji odchudzającej mimo treningów, pozostał zwis skóry.
Ja na szczęście nie zmagam się z tym problemem pomimo utraty tylu kilogramów.
Zawdzięczam to po części pewnie mojemu młodemu wiekowi, i elastyczności skóry, która potrafiła się zregenerować po takim szoku. Jednak to nie wszystko  od samego początku przejścia na dietę, zaczęłam również konsekwentnie dbać, aby przy gubieniu kilogramów nic mi nie zostało w postaci paskudnego efekty ubocznego jakim jest, nadmiar skóry.


Pierwszym krokiem jaki poczyniłam w tym kierunku było, zaangażowanie mojej kochanej mamy, której dziękuję za wsparcie do pomagania mi w domowych codziennych masażach. Podczas masowania, uciskania, lekkiego podszczypywania skóra nabiera elastyczności, ujędrnienia, naczynka krwionośne zostają pobudzone, a wszystko razem daje rezultaty.

Po pewnym czasie, gdy zaczęłam bardziej chudnąć trafiłam przypadkowo przeglądając jakąś tam stronę internetową, już nawet nie pamiętam jaką na body wrapping. Powiem szczerze na początku patrzyłam na to surowym okiem, pomyślałam sobie jakaś folia spożywcza ma mi niby pomóc, ale po dłuższym zaznajomieniu się z tematem i zobaczeniu kilku zdjęć w internecie pomyślałam czemu nie, co mnie nie zabije to mnie wzmocni.

Przy najbliższych zakupach zaopatrzyłam się w zwykłą folię spożywczą i jakiś dobry krem ujędrniający, modelujący, jak dla mnie najlepszy i największy wybór ma firma eveline. Po wieczornej kąpieli i dobrze zrobionym pellingu, nałożyłam zakupiony krem i dosyć mocno owinęłam się folią. Wskoczyłam pod kocyk, puściłam film i cierpliwie czekałam co z tego wyniknie. I powiem wam szczerze z ręką na sercu, że już po pierwszej serii tego zabiegu poczułam różnicę.


Masaże, body wrapping oraz balsamowanie się równymi kremami stosuje do dnia dzisiejszego nie dość, że daje efekty to jeszcze jest przyjemne i dobrze działa, gdy ktoś ma ochotę na odrobinkę relaksu.






3 komentarze: