niedziela, 21 sierpnia 2016

Pieczywo. Jeść czy nie jeść ?

Witajcie nie dodaję postów codziennie, ze względów czasowych. Ciągle coś robię, jestem w wiecznym ruchu i dosłownie nie mam kiedy usiąść i coś napisać.
Ostatnio tematy do postów podsuwa mi od jakiegoś czasu dobra koleżanka, a to dlatego, że jakieś 3 tygodnie temu zaczęła swoją przygodę z odchudzaniem i zdrowym trybem życia. Oczywiście wspieram ją, doradzam jej i bardzo bardzo mocno kibicuje w osiągnięciu wymarzonego efektu ja wiem, że jej się uda wierzę w nią. Ale wracając do tematu pytała mnie ostatnio jak to w końcu jest z tym pieczywem można jeść czy też nie.

No i moja odpowiedź brzmi tak ja się nad tym tak nie rozczulam. Konkretna klasyfikacja białe pieczywo odrzucamy bo to zwykła mąka pszenna, puste kalorie nic tylko tuczą. Jak już masz ochotę na chlebek to ciemny najlepiej jak dostanie się na naturalnym zakwasie to już w ogóle będzie cudownie. Ja sama osobiście kupuje chlebek w biedronce z piekarni bagietka pakowany, albo bezpośrednio z piekarni. Czasami zdarzy mi się kupić inny chleb, ale wtedy konsekwentnie spoglądam na tabelkę zawartą na opakowaniu, analizuje składniki i wybieram ten najmniej tłusty, najmniej kaloryczny i ten co ma najmniej cukrów w sobie.
 Ot cała filozofia z tym pieczywem.
 Od czasu do czasu sięgnę również po ciemną bułeczkę wieloziarnistą, fitness, grahamkę, z dynią itp. Zresztą jak można było przeczytać w poprzednich postach, jadam kanapeczki na śniadanie i to nawet często, więc chcąc nie chcąc pieczywo jest mi do tego potrzebne.

Fajną alternatywą jest również pieczywo chrupkie z forfit, również czasem sobie kupuję jak mam ochotę na coś chrupkiego. Przypominam dieta to nie ma być kara dla nas, tylko bodziec do działania, ma nam pomagać w osiągnięciu celu, a nie nas zniechęcać.


Reasumując masz ochotę na kanapkę to ją sobie zjedz tylko z głową max 3 kromeczki, a nie zaraz cały bochenek :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz